Od ponad dwóch tygodni po Ołtaszynie błąka się bezpański pies. Piszą na ten temat mieszkańcy na lokalnym forum dzielnicy. Niejedna osoba zastanawia się dlaczego nikt mu jeszcze nie pomógł. Otóż to nie takie proste.

– Gdy w dniu dzisiejszym na forum zobaczyłem zdjęcie psa i dyskusję o próbach zrobienia czegoś z tą sytuacją uznałem, że sam zadzwonię do Straży Miejskiej – mówi pan Jakub, jeden z mieszkańców dzielnicy – wybrałem 986 i czekałem na połączenie z operatorem. Niestety wszystkie linie były zajęte, więc czekałem dopóki połączenie nie zostało przerwane.  Ponownie wybrałem numer  i znowu czekałem – kolejne osiem minut by znów zostać rozłączony.

– Być może Straż Miejska nie odbiera bo jest zajęta zakładaniem blokad na koła w jakimś rejonie Wrocławia – ironicznie komentuje pan Jakub. Mieszkaniec Ołtaszyna rzeczywiście może mieć racje, gdyż w 2017 roku interwencje związane z ruchem drogowym stanowiły aż 83,7% wszystkich interwencji Straży Miejskiej. Warto też zadać pytanie ilu operatorów pełniło tego dnia dyżur pod numerem centrum interwencji i czy jest to liczba wystarczająca dla kilkusettysięcznego miasta.

A to tylko jeden z wielu przykładów na sposób działania miejskich służb, które dobrze znają swoje priorytety i nie będą zajmować się sprawami mało istotnymi z ich punktu widzenia, choć nie koniecznie z punktu widzenia bezpieczeństwa mieszkańców. Tym razem mamy do czynienia z młodym psem, który prawdopodobnie porzucony samotnie błąka się po ulicach osiedla i ewidentnie potrzebuje pomocy. Ale należy pamiętać, że to zwierzę, które też czuje się zagubione, nieufne i przestraszone, czy trzeba czekać, aż rozdrażnione pogryzie jakiegoś mieszkańca?

Miasto jednak również zna swoje priorytety i niebawem w centrum miasta stanie rzeźba wywodzącego się z włoskiej komedii błazna, która kosztować będzie mieszkańców co najmniej milion złotych. Jeśli utrzymanie jednego strażnika miejskiego kosztuje 10 tys. zł (licząc wynagrodzenie z kosztami, umundurowanie i inny niezbędny sprzęt), to kwota, którą wydamy na błazna starczyłaby na 2 lata dla 4 dodatkowych operatorów telefonicznych w centrali SM lub strażników, którzy mogli by zajmować się sprawami jak ta powyżej opisana. Chociaż i tak pewnie skierowano by ich do zakładania blokad na koła.

No chyba że to taki sposób na mieszkańców – skoro wiedzą że się nie dodzwonią to nie będą próbować. W przeciwnym razie SM miałaby więcej zgłoszeń od mieszkańców i nie miałby kto podejmować interwencji. Ba, jeszcze trzeba by zająć się zgłoszeniami od ludzi przez co mógłby ucierpieć blokadowy biznes. Tajemnicą poliszynela jest że we wrocławskiej SM brakuje ludzi bo płace są mało atrakcyjne – kasa jest na wszystko, ale nie akurat na to.

Z internetowej dyskusji wynika, że zamiast Straży Miejskiej mieszkańcy Ołtaszyna wybrali Ekostraż – choć podobno też często nie odbierają telefonów to mają dwie zalety: nie zakładają blokad na koła i nie kosztują 21 mln rocznie z miejskiej kasy.

Komentarze

komentarzy