Jerzy Michalak, kandydat na prezydenta Wrocławia w swoich materiałach wyborczych umieszcza już od dawna nazwiska Zdrojewskiego i Dutkiewicza. Nie spodobało się to temu drugiemu. Sprawa trafiła do sądu w trybie wyborczym i zakończyła się porażką obozu obecnego prezydenta.

Jarosław Krauze, pełnomocnik wyborczy KWW Rafała Dutkiewicza uznał, że Michalak umieszczając nazwiska na swoich materiałach wyborczych sugeruje, że ma poparcie Zdrojewskiego i Dutkiewicza. Określił, że to łamanie prawa i manipulacja.

No i trzeba przyznać, że plakaty te budzą takie skojarzenia dosyć jednoznacznie i nie dziwi wzburzenie w obozie Dutkiewicza. Sąd jednak uznał inaczej.  Na naszych łamach sami  pisaliśmy o metodach Michalaka jeszcze daleko przed wyborami, gdy ten już rozsyłał swoje ulotki do skrzynek na listy mieszkańców w całym mieście. Dziwi jednak, że Rafał Dutkiewicz chce zwalczaj te manipulacje skojarzeniami, kiedy sam stosuje podobne metody i to nie tylko na plakatach rozwieszonych w mieście, ale również przecież nazwą komitetu.

Na wspomnianych plakatach czytamy „Rafał Dutkiewicz do Rady Miasta”. Jak to wyborcy odczytują? Ano tak, że oto obecny prezydent choć na inne stanowisko to jednak startuje w wyborach. Takie oto skojarzenia. Taka manipulacja, choć ten sam sąd który wydał wyrok w sprawie Jerzego Michalaka zapewne uznałby, że jest inaczej.

A dlaczego to manipulacja? Pomimo sugerującego napisu, Rafał Dutkiewicz nie startuje do Rady Miasta. On tylko wystawia „swoich kandydatów” i firmuje ich swoim nazwiskiem. Ma takie prawo. Zatem może zamiarem było zasugerowanie, że choć sam zainteresowany nie ubiega się o żadne stanowisko, to nazywając KWW Rafała Dutkiewicza i zamieszczając takie a nie inne hasło na banerach, chce wyborcom dać do zrozumienia, że choć w wyborach udziału osobiście nie bierze to nadal będzie rządzić, ale z tylnego siedzenia? Cóż takie skojarzenia.

A może to powinno pójść dalej i plakaty ze zdjęciem Jacka Sutryka, powinny być podpisane „Rafał Dutkiewicza na prezydenta Wrocławia”? Chociaż nie, to już przecież było…

Komentarze

komentarzy